Stambuł otworzył czwartą drogę startową. Finalnie będzie ich 9

27.10.2026

Stambuł otworzył czwartą drogę startową. Docelowo będzie ich aż dziewięć.


fot. AI

Lotnisko w Stambule nie przestaje się rozrastać. Jeden z największych portów lotniczych Europy uruchomił właśnie czwartą główną drogę startową, ale na tym nie koniec. Turcja planuje dalszą rozbudowę, dzięki której w przyszłości lotnisko będzie dysponować aż dziewięcioma pasami. Co to oznacza dla milionów pasażerów korzystających z tego ważnego węzła przesiadkowego?

Lotnisko w Stambule ma nową drogę startową

18 września 2026 roku na lotnisku Istanbul Airport (IST) oficjalnie otwarto czwartą główną drogę startową. W uroczystości uczestniczył prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan oraz minister transportu i infrastruktury Abdulkadir Uraloğlu.

Nowy pas ma 2820 metrów długości i 45 metrów szerokości. Co ciekawe, jest to pierwsza droga startowa na tym lotnisku przebiegająca na osi wschód–zachód. Dotychczasowe zostały zbudowane w kierunku północ–południe.

Nie jest to przypadkowe rozwiązanie. Nowy układ pozwala na bardziej elastyczne zarządzanie ruchem samolotów, także w trudniejszych warunkach pogodowych.

Warto przy tym wyjaśnić, że chociaż otwarto czwartą główną drogę startową, lotnisko w Stambule dysponuje już łącznie sześcioma pasami – czterema głównymi i dwoma pomocniczymi.

Krótsze oczekiwanie na start i sprawniejszy ruch samolotów

Każdy, kto choć raz korzystał z ogromnego lotniska przesiadkowego, wie, że czasami podróż samolotem po płycie lotniska wydaje się trwać niemal tyle, co sam lot na krótkiej trasie.

Nowa droga startowa ma pomóc ograniczyć właśnie takie sytuacje.

Jej lokalizacja została zaplanowana przede wszystkim z myślą o lotach krajowych oraz połączeniach w kierunku wschodnim. Dzięki temu część samolotów będzie mogła korzystać z krótszych tras kołowania i bardziej dogodnych kierunków startu.

Korzyści mają odczuć zarówno linie lotnicze, jak i pasażerowie. Mniej czasu spędzonego na kołowaniu czy oczekiwaniu na start oznacza bowiem sprawniejszą organizację ruchu, oszczędność paliwa i potencjalnie mniejsze opóźnienia.

Nie oznacza to oczywiście, że od teraz każdy samolot będzie startował punktualnie. Pogoda, natężenie ruchu lotniczego czy sytuacja operacyjna nadal mają ogromne znaczenie. Nowy pas daje jednak kontrolerom ruchu lotniczego więcej możliwości.

Pierwsze efekty już są widoczne

Choć od otwarcia nowej drogi startowej minęło niewiele ponad miesiąc, tureckie Ministerstwo Transportu i Infrastruktury przedstawiło już pierwsze wyniki jej wykorzystania.

Od 18 września do 15 października 2026 roku z nowego pasa wykonano 1738 startów, co stanowiło blisko 8% wszystkich startów na lotnisku w tym okresie.

Jeszcze ciekawiej wyglądają dane dotyczące zużycia paliwa. Według ministerstwa zastosowanie krótszych tras odlotowych pozwoliło zaoszczędzić około 284 ton paliwa i ograniczyć emisję dwutlenku węgla o około 897 ton.

Warto podkreślić, że są to wartości wyliczone na podstawie danych operacyjnych i przyjętych współczynników, a nie bezpośrednie pomiary emisji.

Pokazują jednak, że rozbudowa lotniska nie musi oznaczać wyłącznie zwiększania liczby obsługiwanych samolotów. Odpowiednio zaprojektowana infrastruktura może również usprawniać ruch i ograniczać zużycie paliwa.

Dziewięć dróg startowych i nawet 200 milionów pasażerów

Czwarta główna droga startowa to tylko jeden z etapów znacznie większego planu.

Turcja zamierza dalej rozwijać Istanbul Airport. Docelowo port ma dysponować dziewięcioma drogami startowymi – sześcioma głównymi i trzema pomocniczymi.

Oznacza to, że w planach pozostaje budowa kolejnych trzech pasów.

Rozbudowa obejmie również infrastrukturę terminalową. Docelowa przepustowość lotniska ma osiągnąć nawet 200 milionów pasażerów rocznie.

Dla porównania, w 2025 roku Istanbul Airport obsłużyło około 84,44 miliona podróżnych. Wynik ten zapewnił mu drugie miejsce w Europie, tuż za londyńskim Heathrow. Różnica między obydwoma portami wyniosła zaledwie około 40 tysięcy pasażerów.

Plany robią więc ogromne wrażenie, ale trzeba pamiętać, że dziewięć dróg startowych i przepustowość na poziomie 200 milionów pasażerów to dopiero docelowa wizja rozwoju, a nie obecne możliwości lotniska.

Stambuł coraz ważniejszym punktem na mapie podróży

Położenie Stambułu od lat stanowi jeden z jego największych atutów. Miasto leży na styku Europy i Azji, dzięki czemu jest naturalnym punktem przesiadkowym dla podróżnych lecących w najróżniejsze zakątki świata.

Dla polskich turystów lotnisko Stanbuł Airport jest często przystankiem w drodze do Azji, Afryki czy dalszych, egzotycznych kierunków.

Właśnie dlatego jego rozbudowa ma znaczenie również dla pasażerów z Polski.

Sprawniejsze operacje lotnicze mogą w przyszłości poprawić punktualność połączeń i ułatwić organizację przesiadek. Szczególnie istotne jest to w przypadku podróży wymagających zmiany samolotu i dalszego lotu na inny kontynent.

Czy Stambuł stanie się jednym z najważniejszych lotnisk świata?

Stanbuł Airport rozpoczęło działalność w 2018 roku i w stosunkowo krótkim czasie znalazło się w światowej czołówce portów lotniczych pod względem liczby pasażerów.

W 2025 roku zajęło ósme miejsce na świecie, wyprzedzając wiele lotnisk o znacznie dłuższej historii.

Turcja wyraźnie pokazuje, że nie zamierza na tym poprzestać. Nowe pasy startowe, kolejne inwestycje i rozbudowa terminali mają przygotować port na dalszy wzrost ruchu pasażerskiego.

Czy Stambuł zdoła w przyszłości wyprzedzić największych konkurentów, takich jak Dubaj czy Londyn? Tego dziś nie sposób przesądzić.

Jedno jest pewne – lotnisko w Stambule konsekwentnie buduje swoją pozycję jako jeden z najważniejszych węzłów lotniczych świata.

Dla podróżnych liczy się jednak coś więcej niż liczba dróg startowych i miliony pasażerów w statystykach. Najważniejsze, aby za imponującymi inwestycjami szły wygoda, punktualność i sprawna obsługa.

Bo nawet największe lotnisko na świecie jest tylko przystankiem w podróży. A każdy z nas chce przede wszystkim dotrzeć do celu bez niepotrzebnego stresu i opóźnień.

Inne aktualności